niedziela, 24 maja 2015

Prolog

"Nie zdajesz sobie sprawy ze szczęścia które cię nie raz spotyka. Chociaż jest ono przykryte różnymi złymi chwilami i czynami znajdzie się coś co wynagrodzi ci wszystko to, co nieprzyjemne. I pamiętaj, na końcu zdania zawsze jest kropka."

Te słowa powtarzam sobie ciągle wtedy kiedy cierpię. Ja, Kelsey(jak pewnie juz mnie znacie) chce wam przedstawić moją historię.
Chcę, żebyście wiedzieli że to co złe zawsze ma swój koniec. Ma swoje szczęśliwe zakończenie.

piątek, 22 maja 2015

Rozdział I

MAM DOŚĆ!
 Wyszłam stamtąd najpewniejszym i najostrzejszym krokiem na jaki tylko bylo mnie stać. Wiem, dla nich to łatwe..ale dla mnie? UGH! Oczywiście że nie! 

-Kels, Wracaj! Nie wygłupiaj się! - krzyczała jedna z moich trzech przyjaciółek.

Ja nie rozumiem jak mogą być tak głupie, sądząc że zgodzę się na, bezsensowny i niebezpieczny pomysł z wyjazdem do Europy. Mamy siedemnaście lat, może uznacie mnie za nudną i grzeczną dziewczynkę, ale ja po prostu trzeźwo myślę.
Namawiają mnie od tygodni, a moja odpowiedzieć zawsze brzmi nie.
Więc mogły by dać sobie już spokój, jak tak chcą, niech jadą same.
Wróciłam do domu z irytowana. Moi rodzice to zauważyli bo nie zadawali mi zbędnych pytań. Pobiegłam na górę, rzuciłam rzeczy w kąt pokoju i położyłam się na łóżku włączając laptopa.

Jesteś zła?

Nie

Nie obrażaj się, my po prostu chcemy zaszaleć, w ostatnie wspólne wakacje.

Ja odpadam. Więc darujcie sobie :)

Będziesz żałować, będzie najlepiej!

Ok, ja spadam. Pa x

Wyłączyłam Facebooka i chciałam pooglądać jakiś film, ale nie miałam pojęcia jaki więc zrezygnowałam.
 Poszłam się umyć. Nałożyłam na siebie wiśniowy żel, i z chwilą ulgi spłukałam z siebie płyn. 

-Kelsey, możesz zjeść na dół? - Krzyknęła mama.

-Tak. Za chwilę! 

Wyszłam, spod prysznica i skierowałam się do mojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy, krótkie szorty i luźną bluzkę. 
Zbiegłam na dół, gdzie znajdą się moi dziwnie nie spokojni rodzice. 

-Coś się stało? - Zapytałam. 

- Niestety, tak. - Zaczął tato. - Nie wiem jak Ci to powiedzieć. 

- Tato! - Krzyknęłam. - Mów. 

- No dobrze. Twoja mama, ee okazało się..-Zaczynałam się martwić. -..że jest ciężko chora, musimy się przenieść by mogła podjąć leczenie w dobrze zaopatrzonej klinice.- Powiedział na jednym tchu. 
A ja? Ja spojrzałam na mamę, która wbiła wzrok gdzieś daleko za oknem. 
Co się dzieje? Halo, w jednej sekundzie mam stracić wszystko?

- Nie, to jakiś żart?..mamo?

- Przykro mi, ale to prawda. Musimy wyjechać jutro żebym mogła jak najszybciej podjąć leczenie. A teraz przepraszam. - Powiedziała to tak..obojętnie, a potem wyszła. To nie moja mama. Nie ona, która zawsze robiła i mówiła wszystko z ogromną troską. 

-Tato, gdzie Alice i Rose?

-One już  wiedzą. Ale Rose zostaje. -Odpowiedział.- a teraz, idź się pakować, proszę. 

-Ja w to nie wierze...

Poszłam na górę,nawet nie wiedząc że lecą mi łzy. To..chore.
                                        *
Zadzwoniłam już do dziewczyn, ponieważ juz byłam spakowana. One? Płakały, razem ze mną. 

Nie wiedziałam co robić.. Była godzina jakaś 22 a ja nie mogłam, a nawet nie próbowałam zasnąć. Jedyne co, to myślami krążyłam po mojej przyszłości. 
Moja mama chora = koniec. 
"Ciężko chora" to znaczy? 
Nawet się nie zapytałam..
Ale! Ja wiem, że ona z tego wyjdzie, to jest pewne. Ale nie wiem czy ja wyjde z tęsknoty za tym miejscem. Mam wszystko zostawić i wyjechać do..właśnie, gdzie? 

-Ali! -zawołałam. 

-Co? - Gdy przyszła, widziałam że jak ja nie może zrozumieć tej całej sytuacji. -Muszę się spakować.

- Poczekaj chwilę. Rodzice mówili ci coś więcej? Wiesz co mamie? Wiesz gdzie się przeprowadzamy? - Na ogół nie dogadywałam się z Alice. Jest raczej typem, "Facebook, instagram" i tylko telefon się liczy. Irytowało mnie to. Zresztą każdego. 

-Do Los Angeles to wiem. A co z mamą to nic mi nie mówili. 

-Ok, dzięki. - Los Angeles..dziwnie będzie mieszkać tam, gdzie ani razu nie byłam. 
Ale chwila, przeprowadzamy się jutro. A dom? Gdzie będziemy mieszkać? Najwyraźniej planowali to wcześniej..ale czemu nie powiedzieli nam o tym, gdy się dowiedzieli? 
Dobra, mam dość..idę spać, za dużo jak na dzisiejszy dzień. 
Ogarnęłam się, przebrałam, weszłam do łóżka i nie musiałam długo czekać. Odpłynęłam.

                                       *

7:30, Obudziła mnie moja mama mówiąc, że zaraz jedziemy. 
Gdy wyszła, zaczęły lecieć łzy. To nie na moje nerwy. 
Ale musiałam wstać..czeka nas kilka godzin jazdy, więc na noc podłączyłam telefon, by mieć co robić. Podeszłam do walizki, i wzięłam już wczoraj wybrane ciuchy. Czyli szare dresy, biała luźna bluzka i czarna bluza Jexsona(mojego najlepszego przyjaciela) kochany oddał mi ją wiedząc że bardzo ją lubię. Powiedział że będzie to naszą pamiątką. 
Ale dobra, koniec. Schodząc na dół spojrzałam na swój pokój, którego pozbyłam każdej ozdoby.
To smutne:)

-O mój boże! - Wybuchłam płaczem widząc moich przyjaciół. -Co wy tu robicie?

-Myślisz żebyś odjechała nam bez pożegnania? - Powiedziała Maddi. 

-Haha, kocham was! - Przytuliłam ich wszystkich naraz. Ja naprawdę sobie bez nich nie poradze...

-Przykro mi, ale musimy już jechać, a wy moi drodzy musicie zasuwać do szkoły! - Moja mama zaśmiała się. Znowu jest sobą, a nie jak wczoraj..

                                       *

Byłam już w aucie. Czas zacząć nowe życie.





Obsada

Kelsey(Lily Collins)
Wiek:17 lat
Data urodzenia:13.05.1998
Hobby: taniec, sztuka, fotografia
Charakter:miła, skromna, bardzo wstydliwa.
Status: wolna, z wspaniałymi przyjaciółmi. Przyjaciele:Lila,Cornelia,Maddi
Rodzeństwo:siostry, Alice(15lat), Rose(20lat)
Rodzice:Liv, Ted

Justin(Justin Bieber)
Wiek:20 lat.
Data urodzenia:01.03.1995
Hobby: alkohol, narkotyki, seks
Charakter: Zgorzkniały dupek,egoista i nie zależy mu na nikim oprócz siebie i swoich kumpli
Status: wolny, z dziwkami
Rodzeństwo: brak
Rodzice:
 nieznani